Blog > Komentarze do wpisu
Miłość - czy istnieje idealna?

Wpis banalny, poświęcony uczuciu, które dręczy ludzkość od zarania dziejów. Przewija się w wielu utworach, wierszach, jest tematem przewodnim wielu filmów i gdzie nie spojrzymy dostrzeżemy pierwiastki wszechobecnej miłości.

Miłość jest jak najbardziej uczuciem pozytywnym, aczkolwiek więcej ludzi z jej powodu cierpi niż czerpie rzeczywistą przyjemność. Rozpadające się małżeństwa - wystarczy spojrzeć chociażby na to. W dodatku każdy z nas ma za sobą ślady poprzednich nieudanych związków i to niestety dowodzi jak bardzo nietrwałe potrafi być przywiązanie do drugiego człowieka. W najgorszym położeniu są osoby, które są odrzucone (czyli, które właśnie zostawia druga połówka) - tracą na jakiś czas sens życia, błąkają się z własnymi myślami, nie potrafią zebrać wszystkiego w całość. Stare szkole sympatie, są to pierwsze zalążki naszych uczuć... i już na samym początku widać, że nic nie trwa wiecznie, ani nie jest perfekcyjne. Jesteśmy  również nieszczęśliwi, gdy nasze uczucie jest jednostronne i nie możemy nic na to poradzić.

Miłość jest motorem napędowym ludzkości - to właśnie ona pcha nas do działania, motywuje. Miłość potrafi być powodem wojny, kłótni, a także stanowi cienką granicę do nienawiści. Jak śpiewał John Lennon "All you need is love". To jest wspaniałe w jak prosty i zarazem złożony sposób ten tekst oddaje naturę ludzi. Każdy człowiek jest z góry skazany na potrzebę kochania i bycia kochanym. Nawet jeśli temu zaprzeczamy, to prędzej czy później zdamy sobie z tego sprawę.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, iż nie ma miłości idealnej. Zawsze prędzej czy później dojdzie do sprzeczki, zawsze jest coś co nam nie pasuje w drugiej osobie, zawsze znajdzie się powód, aby odrzucić kochającego nas człowieka. Zdecydowanie trzeba nauczyć się akceptować niedoskonałości naszego chłopaka/dziewczyny/męża/żony bo przecież nic nie jest na tym świecie doskonałe. Wszystko ma swoje wady i zalety. Nawet tak piękne uczucie - miłość.

piątek, 21 maja 2010, kerlikowski

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: bezy_rules, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/18 09:11:57
Miłość z wadami i zaletami jest nam bliższa, bardziej ludzka, pozwala się zrozumieć zwykłym śmiertelnikom.To, że przywiązanie może nie trwać wiecznie, nie świadczy o tym, że nie musi. Byłoby zbyt prosto w życiu, gdyby po podpisaniu się krwią wszystko zostałoby tak jak jest. Uczucia się nie kończą, tylko ewoluują, a w przyrodzie nic nie ginie. Przez to co piszesz przemawia jednak znajomość tematu i to do mnie przemawia. Prawie mnie przekonałeś.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/10/17 21:40:59
Pozytywnym uczuciem, powiadasz? Szczerze... Nie dla kogoś, kto zakochał się bez wzajemności. Dla tego nie ma ani usprawiedliwienia, bo to nie jest wina nikogo z otoczenia, że ktoś akurat sobie wybrał tą jedyną osobę. I to, jak mówisz, że ta osoba staje się odrzucona, będzie pociągało za sobą fakt, że coraz bardziej będzie myślała, że miłość jest zła. A to potęguje pragnienie znalezienia miłości idealnej, czytaj takiej, której nie ma. I w ten sposób rodzi się tragizm, a "motorem napędowym" staje się nienawiść.
-
2010/10/17 23:17:39
Nawet w jednostronnej miłości możemy odnaleźć pozytywne emocje. W końcu człowiek cieszy się, gdy widzi tą drugą osobę, ma ochotę się do niej przytulić, złapać za rękę, pocałować. Fakt - jest też druga strona medalu i ten 'rodzaj' miłości może doprowadzić do obłędu, zmienić jakoś spostrzeżenie na świat.

Dojrzała miłość pomiędzy dwojgiem ludzi jest już jak najbardziej pozytywnym uczuciem. Zgodzę się też ze stwierdzeniem: "I to, jak mówisz, że ta osoba staje się odrzucona, będzie pociągało za sobą fakt, że coraz bardziej będzie myślała, że miłość jest zła. A to potęguje pragnienie znalezienia miłości idealnej, czytaj takiej, której nie ma" - doskonale ujęte.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/27 21:48:08
Gorzej, jak ktoś widzi drugą osobę bardzo rzadko, a mimo wszystko chęć znalezienia się bliżej niej czyni ją kimś obcym i coraz bardziej nieosiągalnym... Wiem, co mówię, bo niestety złapałam się w sidła tego dość dziwnego uczucia... Nie jestem pewna, czy można to nazwać miłością, ale wychodzę z założenia, że nawet jeśli nie, to tylko dlatego, że mimo mojego (chyba już dość poważnego) wieku jest we mnie zbyt wiele z dziecka.