Blog > Komentarze do wpisu
Hipokryzja - maski

Pewna rozmowa przeprowadzona niespełna kilka godzin temu natchnęła mnie do podzielenia się pewnymi spostrzeżeniami na temat hipokryzji (jakiś czas planowałem napisać o kłamstwach, ale co się odwlecze to nie uciecze).

Rozmowa, o której wspomniałem, dotyczyła spóźniania się na spotkania/imprezy. Co ciekawe, osoba, z którą rozmawiałem stwierdziła z powagą, że "nie trawi jak facet spóźnia się bez wyraźnej przyczyny" (już pominę pytanie, co to jest ta 'wyraźna' przyczyna). Tymczasem warto zauważyć, że ta sama osoba przyznała się, iż często nie dociera na miejsce na określony czas. Niestety zdałem sobie w tym momencie sprawę, że nie jest to odosobniony przypadek... przypomniał mi się zaraz ktoś, kto wiecznie chciał we mnie zmieniać mój (już dawno ukształtowany) charakter, a ze sobą nic nie potrafił zrobić. Ile to razy rodzice mają do mnie pretensje, gdy czegoś nie zrobię bo zwyczajnie wypadnie z głowy, a sami nie jeden raz zapominali o moich prośbach. Wiele innych i zarazem łączących się w pewien sposób przypadków mógłbym wymieniać dalej - podobnie jak wy.

Sam nie jestem niewinny i pozbawiony tego dwulicowego gówna, zapewne i coś na mnie by się znalazło, chociaż naprawdę ciężko jest mi sobie cokolwiek przypomnieć - musiałbym zrobić  mały wywiad wśród znajomych.

Z czego to wynika, że człowiek z natury jest takim strasznym hipokrytą? Tak bardzo lubujemy się w wytykaniu wad innym, ich niefortunnych wystpęków podczas gdy sami jesteśmy zawładnięci przez własne grzechy i wykroczenia. Hipokryzja trawi społeczność starszych pokoleń (każdy przecież zna babcie obgadujące wszystko i wszystkich dookoła), kościół (te wszystkie kazania), domowe relacje,  czy typowe kontakty międzyludzkie. Obłuda jest naszym wewnętrznym konfliktem, nie potrafimy dostosować naszych potrzeb do wymagań i norm społeczeństwa. Aby zachować 'przyzwoitość' pouczamy tych idących niewłaściwą ścieżką, a za kurtyną, gdy nikt nie patrzy, postępujemy według własnego i prawdziwego 'ja'.

To przykre i jak dla mnie bardzo chore. Ale co jest rzeczywiste i prawdziwe, zazwyczaj jest bolesne.

A może to ja tak bardzo nie lubię być pouczany i zawsze znajduję usprawiedliwienie dla swoich błędów? Możliwe... jednak dzięki temu, że uzasadniam swoje potknięcia, potrafię nie zwracać uwagi na pomyłki innych, starając się zminimalizować hipokryzję.

środa, 18 sierpnia 2010, kerlikowski

Polecane wpisy